Zapraszamy!

.
Aktualności
2020.09.01 Kilka słów na początek....

Dla nas dzień rozpoczęcia roku ma szczególne znaczenie. Dziś przywitaliśmy nowych uczniów, dokładnie tak samo jak trzydzieści lat temu, ponieważ to dziś obchodzimy swój jubileusz 30 lecia.  Oddajemy w wasze ręce jubileuszową nakładkę na zdjęcie profilowe FB ze stworzonym logo obchodów, które przygotował Pan Jakub Cwieczkowski. link-  Nakładka na profilowe FB. Przypominamy, że wspólną decyzją Rady Pedagogicznej oraz zespołu programowego, obchody jubileuszowe zostały przeniesione na przyszły rok, na czerwiec. Przy tej okazji warto przywołać tekst Pani Dyrektor Izabelli Olędzkiej dotyczący historii naszego Liceum: "Podkowa, stara willa i wiewiórki…czyli o historii i teraźniejszości podkowiańskiego liceum” 



Nie, to nie przypadek ,że tytuł kojarzy się z pierwszym tomem opowieści narnijskich Lewisa, bowiem wejście do naszej szkoły ,to jakby wejście do innego świata.

Zbudowaliśmy go w 1990r., w czasach, o których nasi aktualni uczniowie wiedzą już tylko z przekazów swoich rodziców. Było siermiężnie, szaro i mieliśmy ogromną potrzebę stworzenia szkoły innej, ciekawej, do której wszyscy - nauczyciele, uczniowie i ich rodzice przychodziliby z przyjemnością.

Wybór miejsca nie był przypadkowy - Podkowa Leśna, to wspaniały ogród-miasto z bogatymi tradycjami . Następnym krokiem było - zdobycie starej willi zbudowanej w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Jest niepowtarzalna, choć może niezbyt przestronna, i w niczym nie przypomina zwykłych budynków szkolnych. O wiewiórki nie musieliśmy się starać, bowiem od wczesnej wiosny do późnej jesieni radośnie skaczą po drzewach otaczających naszą zacną siedzibę, ale właściwie to nic dziwnego, przecież szkoła jest położona przy ulicy Wiewiórek.

To był początek naszych działań . Najważniejszym zadaniem stało się zaproszenie do pracy bardzo dobrych nauczycieli. Zaczynaliśmy tzn. Wojciech Skowron ( fizyk) i ja( polonistka) ,niżej podpisana, z grupą zapaleńców, którzy nigdy( oprócz nas dwojga) nie pracowali w szkole. Byli wśród nich głównie pracownicy naukowi różnych instytutów i wyższych uczelni : Joanna Jabłońska (biolog), Anna Duszyńska( anglistka), Maria Wichrowska( historyk), Marek Wichrowski (filozof), Zbigniew Lewandowski ( matematyk),Danuta Radzikowska (chemia)oraz pracująca do dziś Ewa Śnieżek ( geograf).Współpracowała z nami jeszcze Alicja Krzanowska ( rusycystka) ówczesna dyrektor publicznej szkoły podstawowej w Podkowie Leśnej, która teraz zajmuje się uchodźcami. Spotykaliśmy się w prywatnym domu Pani Zofii Broniek ( artysty grafika) w Podkowie Leśnej i tam toczyliśmy długie dysputy nad kształtem naszej przyszłej placówki oświatowej.

Razem z pierwszym naborem entuzjastycznie nastawionych młodych ludzi, którzy (podobnie do nas) nie mieli ochoty na kontakt z państwowym szkolnictwem, rozpoczęliśmy prace przy odnawianiu naszej willi. Malowaliśmy, przybijaliśmy, zdobywaliśmy ławki i inne sprzęty. Pomagali nam rodzice przyszłych uczniów naszego liceum.

Przeżywaliśmy różne rozterki, kształtowaliśmy nasze podejście do nauki i jeździliśmy na wyprawy. Naszą pierwszą zagraniczną podróżą była wycieczka do Paryża . Jechaliśmy rozklekotanym autokarem, ale ta wyprawę wspominamy do dziś. Kolejny wyjazd był do Wiednia. Towarzyszyła nam ówczesna nauczycielka historii sztuki Hanna Wróblewska ( dziś vice dyrektor galerii malarskiej Zachęta). Fantastyczna podróż, z której pamiętam piękne secesyjne kamienice i Kunsthistorisches Museum ,przed którym wdzięcznie pluskała fontanna, a w niej moczyły nogi dwie Panie Wróblewskie, wspomniana wcześniej Hanna i Beata ( polonistka).

Sielankowy nastrój nauki przerwały, niegroźne spory toczone przez chemiczkę( Danusię), która chciała nauczyć wszystkich i szalonego matematyka ( Zbyszka) zdecydowanego uczyć jedynie geniuszy, a tych słabszych pozostawić w spokoju. Między nami byli tacy, którzy na zajęciach przeprowadzali sekcję zwłok myszy ,nie bacząc na omdlenia i zasłabnięcia uczestników lekcji ( Joanna- biolog)… i tacy jak ( Marysia- historyk), którzy aby nie skrzywdzić żadnego z naszych wychowanków ,stawiali 2 z trzema minusami. Widząc to często biadoliłam i pytałam Marysię, jaką ocenę na koniec roku w związku z tymi minusami ma zamiar postawić. Ale było to pytanie bez odpowiedzi… Stopniowo dołączali do naszego grona inni pedagodzy. Krystyna Gadomska początkowo zapoznawała uczniów z tajnikami genetyki, teraz bardzo skuteczne przygotowuje do matury z biologii. Anię Duszyńską wspomagał Amerykanin Stephen Browning. J.Słowinska-Noga uczyła j.niemieckiego,Anna Kuhn- j. francuskiego, a Czarek Grzelak zdobywał z naszymi podopiecznymi puchary w różnych dyscyplinach sportu. W 1994r. pojawili się wśród nas nowi nauczyciele. Radek Motrenko, który pomagał budować anglistyczny warsztat, pisał piękne listy pożegnalne do absolwentów i czasami wspinał się na dach naszego budynku, aby oczyścić zatkane rynny. Stanisław Celjowski starał się, by uczniowie nie cierpieli z powodu fizyki. A historię kolejno prowadziło w naszym liceum bardzo znamienite grono: Martyna i Marek Deszczyńscy( pracownicy naukowi UW), Lidia Łysoniewska i Alicja Jankowska. Na zajęcia wiedzy o teatrze przychodził ówczesny dyrektor MOK-u Piotr Mitzner.

Kiedy dobrnęliśmy do pierwszej studniówki i matury(rocznik1992/93),emocjonowaliśmy się bardzo i niezmiernie nas ucieszyło nie tylko zdanie egzaminu przez wszystkich, ale również nagroda w konkursie na najlepszą pracę maturalną z języka polskiego. Otrzymała ją Anna Gren z rąk prezydenta Warszawy. To właśnie z tą klasą wiąże się tradycja pisania ,w kupowanych przez szkołę książkach na zakończenie roku, indywidualnych dedykacji przeznaczonych tylko dla obdarowanego absolwenta. Do dziś ją kultywujemy.

Dzięki naszym uczniom, którzy mają różne ciekawe pomysły, szkoła budowała inne tradycje. Pierwsza z nich- to uroczyste Wigilie. Zaczęła organizować je( wspomniana wcześniej) najstarsza klasa, której wówczas byłam wychowawczynią. Uczniowie wykonywali piękne dekoracje, śpiewali i grali kolędy, przebierali się za anioły, przygotowywali przedstawienia. Zapraszaliśmy gości, przychodzili też rodzice. Pamiętam, że jedna z klas upiekła kilkaset pierników i zawiesiła nimi cały sufit, ozdobiony wcześniej gałęziami świerkowymi. Z kolei podopieczni Agnieszki Pokropek( romanistki ) wystawili muminkowe jasełka zmagając się z zawieją i zamiecią śnieżną.

Inna klasa- Beaty Wróblewskiej rok maturalny: 1994/95 . Rozpoczęła fantastyczną tradycję tematycznych studniówek . Tej pierwszej głównym motywem była podróż. Na korytarzach, w salach stały kufry, walizy, wisiały ubrania przygotowane do spakowania. Potem na studniówkach bawiliśmy się : w barokowych klimatach; różnych porach roku; w niebie ,na ziemi i w piekle; w leśniczówce, w epoce fin de siecle u, na zamku u Darkuli, na festiwalu filmowym, w rytmie rock end rola… To zupełnie niezwykłe zjawisko! Przebieramy się, wyciągamy często skrzętnie przechowywane kostiumy; suknię babci, etolę matki czy frak dziadka… i na jeden wieczór szkoła i ludzie zmieniają swój wygląd.

Jeszcze jedna wspaniała tradycja wiąże się z klasą Marka Wichrowskiego rocznik 1995/96. To uroczyste pożegnania klas maturalnych przez młodszy rocznik. Pamiętam, jak zaskoczyli nas wspaniałym wystawieniem sztuki Witkacego " W małym dworku ". Wszyscy byliśmy oczarowani ich popisem. Natomiast klasie Hanny Nowak ( anglistka i germanistka) rocznik 1996/97 zawdzięczamy pierwszą wystawę Psów Kochanych, którą wymyślili i zorganizowali. A teraz każda pierwsza klasa przeprowadza ją ,co roku i możemy z upodobaniem obserwować jak duzi i mali przyprowadzają swoich podopiecznych i z dumą przypinają im startowe numery.

Od kilku lat pracujemy w stałym gronie. To niezwykli ludzie, którzy zawsze chętnie podejmują różne działania. Nasze wyobrażenie o szkole i nauce uległo transformacji. Dzisiaj matura jest równocześnie egzaminem na studia, zmienił się sposób nauczania. Staramy się nadążać za kolejnymi zmianami ,choć to nie jest łatwe i często pozostaje w sprzeczności z naszymi poglądami. Teraz nie tyle spieramy się, co wspólnie zastanawiamy, jak spowodować, by coś zostało w głowach naszych uczniów. [...] Myślę, że wyróżnia nas jeszcze coś. To " coś", to sztuka. Po latach możemy powiedzieć, że co roku, jedna bądź kilka osób ( a przecież w klasach mamy po 15 uczniów) dostaje się na: malarstwo, grafikę, konserwację, architekturę, historię sztuki, architekturę krajobrazu i inne pokrewne wydziały. Pracują tu znakomici pedagodzy, a uczniowie w klasie pierwszej mogą sami stworzyć swój profil nauki. Mamy szkolne boisko(udało się doprowadzić do jego remontu), prowadzimy warsztaty architektoniczne, malarskie, programowania, animacji komputerowej zastanawiamy się jak rozwijać się w dzisiejszej rzeczywistości.
To już wszystko o naszej szkole…. Pozostaje mi tylko dodać, że zawsze cieszymy się, kiedy odwiedzają nas absolwenci czy ich rodzice lub nasi dawni współpracownicy- mamy wspólnie co wspominać.

Izabella Olędzka- Kaźmierczyk